33-letni mężczyzna, który zignorował sygnały do zatrzymania i uciekał ulicami Radomska, zakończył jazdę na zaparkowanym samochodzie. Okazało się, że był nietrzeźwy i nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Teraz stanie przed sądem.
18 kwietnia 2026 roku, po godzinie 23, policjanci patrolujący centrum Radomska zauważyli samochód marki BMW, który wyjeżdżał ze stacji paliw przy ulicy Narutowicza. Funkcjonariusze mieli informacje, że kierowca nie posiada uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, nakazując zatrzymanie. Kierowca zignorował polecenia, przyspieszył i rozpoczął ucieczkę. Policja natychmiast podjęła pościg.
Na ulicy Zgody mężczyzna stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył w zaparkowanego BMW. Mimo groźnego zdarzenia, nie odniósł obrażeń. Porzucił auto i próbował uciec pieszo, jednak został zatrzymany przez policję po krótkim pościgu.
Okazało się, że 33-latek miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie i potwierdziły się wcześniejsze informacje o braku uprawnień do kierowania. Zgodnie z art. 178b Kodeksu karnego, niezatrzymanie się do kontroli drogowej może skutkować karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Mężczyzna będzie odpowiadał również za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz bez wymaganych uprawnień. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.

